środa, 22 kwietnia 2015
Krem na zimową porę - mój typ
Tak wiem, post zupełnie na na tą porę roku! :D ale... myśląc gdzieś o zabiegach z derma rollerem sądzę, że ten wpis okaże się dla Was bardzo pomocny.
W ciągu ostatniego zimowego sezonu od czasu do czasu sięgnęłam sobie po roller. Ci, którzy czytają mojego bloga wiedzą, że wypracowałam sobie swój efekt tym urządzonkiem i teraz dopieszczam ten rezultat profilaktycznymi zabiegami - czyli od czasu do czasu :)
Krem, o którym chciałabym Wam napisać dedykowałam do stosowania na zimę ze względu na swoją konsystencję. Nie jest on lekki i szybko wchłaniający się zatem latem nie zda egzaminu, bo tylko obciąży skórę. Ale na zimę jak znalazł :)
Krem brzozowo-rokitnikowy z betuliną firmy SYLVECO ma z całą pewnością zaskakujący kolor i konsystencję. Robi wrażenie niczym wosku pszczelego o intensywnym żółtym kolorze.
Nie bez kozery wybrałam ten krem do zimowych testów. SYLLVECO to przede wszystkim EKOlogiczne kosmetyki. W trakcie jego stosowania na twarzy pojawiał się stosowny film zabezpieczający skórę przed działaniem niskich temperatur. Dla osób intensywnie korzystających z zabiegów taka bariera na skórze pozytywnie by sprzyjała.
Ja niestety pomimo, że krem EKOlogiczny, to bezpośrednio po zabiegu go NIE nakładałam. Jak wiecie pH takiego kosmetyku dedykowanego pod rolkę też ma duży wpływ by skóry nadmiernie nie podrażniło świeżo po rolowaniu. Krem ten za to spokojnie stosowałam na drugi dzień, kiedy skóra była już optymalnie zaleczona (pamiętajcie, że ja teraz już używam 0,3mm; przy dłuższych igiełkach zaleczanie po zabiegu będzie trwać dłużej).
Obecnie mój kremik znajduje się w lodówce i czeka na kolejną zimę. Z pewnością go skończę, ale... nie wiem czy kupię drugi raz gdyż jak wiecie udoskonalam i szukam równie pasujących mi kosmetyków. Tutaj akurat chodziło o ochronę przed mrozem. O efektywność innego rodzaju ciężko powiedzieć, gdyż jak wiemy to jasno określone stężenia związków aktywnych w kosmetykach będą miały znaczący wpływ na np redukcję zmarszczek w niedługim czasie. A krem w mojej opinii to zawsze krem i na półce drogeryjnej w życiu nie widziałam, aby była informacja ile procent np kolagenu się w nim znajduje.
Tutaj link do kremu: http://sylveco.pl/sklep/twarz/krem-brzozowo-rokitnikowy-z-betulina
Rozejrzyjcie się, bo jest też w innych sklepach internetowych :)
Prezent od medikan.pl
Ci, którzy śledzą mojego bloga wiedzą, że pisze stosunkowo mało od pozostałych blogerek. Niestety nie jestem wielbicielką testowania na sobie wszystkich kosmetyków. Nie potrafię zachwycać się wyłącznie zapachem, konsystencją czy pięknym opakowaniem kosmetyków.
Dla mnie liczy się EFEKT!
W mojej opinii trochę za dużo już tych dziewcząt, które jedyne co robią to nakładają na siebie dziesiątki kosmetyków i żadna z nich nie wie który okazał się ten skuteczny :/
No ale do rzeczy.
Ostatni mój wpis jak wiecie dotyczył nowego deerma rollera Medik8 - SKINROLLA. Jak już pisałam jest to bardzo konkretny sprzęt i z pewnością przedstawię taką opcję mojemu Świętemu Mikołajowi :)
Wieści w sieci rozchodzą się dość szybko. Jakie 2 tygodnie temu odezwał się do mnie sklep, który udostępnia w chwili obecnej te urządzenia. Napisali, że im bardzo miło i takie siakie tam cukerasy :) W ramach podziękowania podarowali mi "drobny" prezent. Właściwie to miałam do wyboru kilka kosmetyków i padło na krem oczyszczający do twarzy z kwasami Medik8 creamCleanse.
Zanim napiszę dlaczego właśnie ten krem wybrałam, to najpierw zaznaczę jaka to jest OGROMNA TUBA!!! :) Otworzywszy przesyłkę w życiu nie sądziłam, że to takie duże! C-Tetra wygląda na przy nim jak mały krasnal. Ale nie macie się co obawiać bo szybko znalazła się chętna do podzielenia :)
W sumie cieszę się, że chętnych do podzielenia się u mnie nie brakuje, bo wiem jak np to serum C-Tetra długo zużywam.
A teraz dlaczego krem do oczyszczania sobie wybrałam.
Jak wiecie gonię za nowinkami pielęgnacyjnymi i udoskonalam sobie moje kosmetyki w taki sposób, aby efektywnie wykorzystywać to co jest dostępne dziś na gigantycznym rynku kosmetycznym.
Dużo dowiedziałam się na temat stosowania kwasów. Dzięki systematycznemu złuszczaniu naskórka kwasami (piszę tutaj o takich konkretnych stężeniach) można sobie zarówno pomóc jak i zaszkodzić.
Mnie opcja zaszkodzenia bardziej zabolała. Jestem bardzo na to uczulona. Bardzo łatwo (poprzez nieumiejętność dobierania kwasów i ich stężeń) można spowodować, że na przykład uwydatnimy bardzo naczynka. Czyli jak nie miałyśmy wcześniej problemów z naczynkami to dzięki złej praktyce z kwasami możemy się ich doigrać.
Jest jeszcze druga strona medalu, która mi się bardzo podoba. Jest możliwość stosowania codziennego kwasów w bardzo malutkich stężeniach. Oczywiście nie pobiegnę po czysty kwas migdałowy i nie nałożę sobie tego na buzię w minimalnej ilości. Chodzi o to, że pojawiły się na rynku gotowe produkty do mycia twarzy, które mają w sobie docelowe stężenia kwasów, które w sposób bezpieczny można stosować codziennie. Dla mnie BOMBA!
Rozwiązanie okazuje się bardzo wygodne, bo nie trzeba pochylać się i szukać jakie kwasy będą właściwe dla naszej skóry oraz ile trzeba tego aplikować tylko są już GOTOWCE :)
Tak więc wybór bez wahania padł na cream Cleanse :) bo właśnie ten kosmetyk ma w sobie kwasy :)
Oprócz złuszczania naskórka co dają takie kwasy podczas codziennej pielęgnacji?
Podczas gdy oczyszczamy sobie skórę takim produktem kosmetycznym. Czyli starannie masujemy okrężnymi ruchami twarz to kwasy takie powodują rozluźnienie połączeń międzykomórkowych naskórka. Po dokładnym umyciu twarzy mamy pewność, że nie tylko nasza skóra jest oczyszczona, został usunięty makijaż, złuszczony został naskórek ale... uwaga... skóra została przygotowana do przyjęcia serum lub tez kremu, który zamierzamy nałożyć w następnej kolejności. Rozluźnione połączenia międzykomórkowe przyczyniają się do wiele szybszego i łatwiejszego przenikania związków aktywnych ukrytych w naszych kosmetykach głęboko do skóry.Stosując creamCleanse od około 2 tygodni widzę, że skóra jest bardziej gładsza - jest to wynik aktywnego złuszczania naskórka. Ponieważ zbliża się lato to w mojej opinii kwasy, które rozluźniają połączenia komórek naskórka są doskonałą alternatywą dla stosowania derma rollera w przypadku zwiększenia wchłaniania kosmetyków.
Jednym słowem odpowiednie zaplecze dla pielęgnacji skóry na przywitanie lata jest już zapewnione.
Derma roller idzie teraz na zasłużony urlop a do gry wkracza krem oczyszczający ceram Cleanse z kwasami :)
medikan.pl poprosiło mnie abym wstawiła link do tego kremu myjącego. Nie wypadało odmówić skoro prezentem zostałam obdarowana :D
Tutaj więc link do tego kremu: http://medikan.pl/139-creamcleanse.html
creamCleanse jest do skóry normalnej i suchej
Jeśli borykacie się ze skórą mieszaną i tłustą to tutaj jest żel z kwasami: http://medikan.pl/98-porecleanse-gel.html
wtorek, 24 marca 2015
Co kryje nowy Derma Roller z Medik8 - Medik8 SKINROLLA?
Najwyższa pora na kolejny wpis. Nie bez kozery będzie on dotyczył nowego rollera, który jakiś czas temu pojawił się w sprzedaży.
Piszecie do mnie bardzo dużo maili z zapytaniem o moją opinię o to cudo.
A więc zebrałam kilka info i chciałabym się z Wami podzielić bo trudno mi odpisywać już każdej z Was ze względu na brak czasu.
Po przeprowadzonym śledztwie muszę przyznać, że owy Medik8 bardzo poważnie ugryzł cały temat rolowania. Co prawda nie miałam tego urządzenia w dłoni, ale jedna z moich czytelniczek podesłała mi zdjęcia, które mogę wrzucić w mojego bloga.
Jest kilka dobrych i smutnych informacji jeśli chodzi o ten derma roller.
Po pierwsze - nie kupimy już nigdy dawnego Medik8 Titanium Dermaroller z pozłacanymi igiełkami. Jeśli komuś gdzieś się uda to bardzo fajnie.
Miejsce poprzednika zajął Medik8 Skinrolla, które jest dostępne w obstawie porządnego zestawu składającego się z kilku części. Samego rollera nie ma możliwości, aby zakupić. Należy się zdecydować jak już na taki oto zestaw.
Znajdziemy w nim dość sporo, bo:
- futerał
- rękojeść do głowicy
- głowicę
- łaźnię dla głowicy
- płyn dezynfekujący
- płyn oczyszczający
Zaskoczeniem tutaj okazuje się wymienna głowica (której nie było u poprzednika) oraz zupełna nowość. Dodano coś całkiem dotąd jak dla mnie niespotykanego - mianowicie płyn oczyszczający.
Okazuje się, że producent poszedł bardzo w stronę bezpieczeństwa / higieny tego zabiegu co powiem szczerze, że bardzo mi się podoba, gdyż niezwykle dużo mówi się wszędzie o dezynfekcji głowicy zarówno przed jak i po zabiegu.
No dobrze - mamy płyn dezynfekujący w zestawie i wiemy do czego on służy, ale w takim razie jak użyć tego płynu czyszczącego.
Jak się okazuje temat rozwiązuje mała instrukcja, którą otrzymujemy do zestawu.
Informacje mówią, że takiego oczyszczania należy dokonać co 5 zabiegów. Jak się okazuje nie oczyszczamy głowicy samym tym płynem, ale musimy go rozcieńczyć z wodą. Do tego posłuży nam łaźnia oczyszczająca, która jest jednocześnie małym futerałem dla głowicy.
O taki oto sprytny kieliszek z pokryweczką :)
Mnie jeszcze zaskoczył fakt, że nowy derma roller z Medik8 posiada MEDYCZNY certyfikat CE.
Wiemy wszyscy, że rollery posiadają certyfikaty CE lub... udają, że posiadają ;) Ale przekopując internet dowiedziałam się, że jeszcze Environ też ma medyczny certyfikat.
Co tu ukrywać. Chciałyśmy jakości, to ją nam podano na tacy.
Jak sprawdzić czy Wasze rollery też mają medyczne certyfikaty? - Obok znaczka CE powinien być jeszcze jakiś kod cyfrowy (0088). Do tego oznaczenie ISO 13485.
Do bardzo dobrych wieści należy fakt, że do tego całego zestawu zakupujemy później już tylko samą głowicę (no i płyny jak nam się skończą). Między długościami igiełek możemy manewrować co jest też bardzo fajne.
Na dokładkę mamy tą samą żywotność igiełek. Tutaj cały czas 180 zabiegów należy do nas. Wynika z tego, że w głowicy siedzą prawdziwe tytanowe igiełki :) Niestety pozłacane one już nie są. Jednak mi osobiście nie przeszkadza to o ile liczba możliwych zabiegów nie uległa zmianie :)
Reasumując - to wszystko co zobaczyłam, przeczytałam i co mi powiedziano na temat nowe do derma rollera Medik8 (przypominam, że nie miałam go w dłoni) przekonuje mnie do jego kolejnego zakupu. Cena nie zachwyca, ale patrze zawsze na to z tej strony, że jeden zabieg tym urządzeniem kosztuje mnie około 2zł (400zł podzieliłam na 180 zabiegów :)))))) ). Pytanie - ile wydam w salonie kosmetycznym, gdzie pani kosmetyczka wyjdzie do mnie np z rollerem Clareny, który nawet nie widział na oczy medycznego certyfikatu?
Acz.... nie należy zapominać o kosmetykach tuż po zabiegu, które nie mogą być pierwsze lepsze z drogerii.
Mimo wszystko po kalkulacji tego wszystkiego razem i tak wychodzi mi że zabieg domowy na bazie profesjonalnych produktów mam 20-25 razy taniej niż w salonie.
Poniżej znajdziecie więcej zdjęć za które mojej czytelniczce bardzo dziękuję :) Z opinii tych, którzy już ten roller mają wiem, że i futerał, głowica i rękojeść są wykonane z bardziej wytrzymałego materiału niż jego poprzednik Medik8 Titanium Dermaroller.
Czy to prawda okaże się kiedy sama go dorwę :)
wtorek, 13 stycznia 2015
Który kosmetyk pod Derma Roller? część 1 - Labitynt
Pisaliśmy już sobie troszkę o tym czym powinny się charakteryzować takie prawidłowe kosmetyki pod Derma Roller.
Przypomnijmy sobie główne cechy:
- zalecane przez producenta
- wyważone stężenia procentowe związków aktywnych
- bez parabenów
- skład możliwie naturalny
Największy psikus jest taki, że coraz więcej sprzedawców/dystrybutorów sama mianuje swoje kosmetyki do rolowania. Zapewniając przy tym, że jest to absolutnie bezpieczne.
Co wtedy robię?
Szukam w necie strony internetowej producenta. Znajduję i mam jak na talerzu, że tam nie ma żadnej wzmianki o używaniu Derma Rollera z tymi kosmetykami. Zero, kompletne nic.
Jest jeszcze jedna praktyka. Na stronie widzimy kosmetyk i roller kompletnie innej nazwy. Ja to nazywam MISZ-MASZ.
Co wtedy robię?
Ręce opadają i najczęściej zamykam na tą stronę.
Co to powoduje?
Człowiekowi się nie chce szukać dalej. Bo wszystko jakoś tak jest robione na pół gwizdka. Szybko się męczysz. Wertujesz forum, gdzie ludzie często opisują niestworzone rzeczy.
W LABIRYNCIE jednak trzeba umieć się poruszać, aby otrzymać to czego się szuka. Czegoś skutecznego dla nas.
CENNA WSKAZÓWKA:
Ta porada nie jest mojego autorstwa, ale w zupełności szybciej i sprawniej poruszam się w sieci.
Warto bowiem zwracać uwagę na stężenie związku aktywnego, np, szukaj w opisie informacji, że witamina C ma 5% lub 10%.
Nie ma?
Jak dla mnie nie warto zawracać sobie głowę. A dlaczego?
Załóżmy, że kupuję to serum bo gdzieś przeczytałam, że jest skuteczne. W rezultacie nie widzę żadnych efektów u siebie pomimo tego, że minęło już kilka miesięcy i ciągle nic :(
No cóż... szukam innego kosmetyku. I teraz powstaje pytanie: skąd mam wiedzieć czy nowy kosmetyk, który sobie upatrzyłam mi pomoże? Tutaj już bez różnicy czy ten nowy ma w opisie podane stężenie witaminy C czy też nie, bo i tak nie wiem jaka była koncentracja poprzedniego kosmetyku.
Opierając swoje dochodzenie na podstawie koncentracji danego związku aktywnego jesteśmy w stanie szybciej dokonać wyboru czy nowy produkt kosmetyczny będzie dla mnie lepszy. Wiadomo - stężenie np witaminy C będzie większe niż miał poprzedni produkt.
Myślę, że to bardzo logiczne i przydatne podejście, bo ile można czytać te jakże ukwiecone opisy dotyczące tego co ten krem, serum czy ampułka potrafi.
Co Wy o tym sądzicie?
sobota, 10 stycznia 2015
Czy igły Derma Rollera 1,0mm 1,5mm 2,0mm są bezpieczne?
Witajcie :)
Napływa do mnie coraz więcej waszych maili dotyczących doboru igiełek. Sporo z Was decyduje się na coraz bardziej większe długości.
Ponieważ brakuje w internecie ujednoliconych informacji na temat częstości stosowania tego typu mikroigiełek, postaram się odpowiedzieć na to pytanie:
Czy igiełki Derma Rollera 1,0mm, 1,5mm, 2,0mm i więcej są bezpieczne?
Przez długi czas zainteresowani derma rollerem zastanawiali się nad 0,2, 0,3 czy 0,5mm. Rzadko u mnie się zdarzyło, że ktoś zapytał 1,0mm.
Prawda jest taka, że długości powyżej 0,5mm dedykowane są jedynie do użytku przez kosmetyczki, kosmetologów czy tez dermatologów.
Dlaczego więc powołujecie się na tak zaawansowane długości? Bo są dostępne w sprzedaży? bo każdy może je kupić? bo forumowiczki gorąco namawiają do użycia tego czy owego bo jej pomogło?
Skąd wiesz że i Tobie pomoże akurat 1,0mm czy 1,5mm a nie 0,3mm czy 0,5mm.
Na jednym z forum śledziłam wątek, gdzie jedna z pań pisała jak to sobie pomogła używając 1,5mm. Po jakimś czasie jedna z forumowiczek napisała, że też sobie kupiła 1,5mm i narobiła sobie samej szkody i prosiła tę drugą o pomoc. Wiecie co się stało? Post z prośbą o pomoc zniknął jeszcze tego samego dnia. Chyba komuś post był niewygodny...
Inna sytuacja i inne forum. Forumowiczka pochwaliła się, że stosuje 1,0mm. Opisywała wyczerpująco, że stosowała go 1x na tydzień i jak długo. Ktoś wspomniał, że po zastosowanie 1.0mm w takiej częstości coś poszło nie tak jak powinno. Odpowiedź tamtej Pani bardzo usprawiedliwiająca - że tamta trochę źle zrobiła, że ona najpierw używała 0,5mm a potem dopiero 1,0mm.
Bardzo dziwna polityka prowadzona jest w internecie. Odnoszę często wrażenie, że większość tych wypowiedzi wcale nie pochodzi od osób, które faktyczne używały 1,0mm, 1,5mm, 2,0mm czy więcej. Albo... jeszcze nigdy tego nie używały.
Sytuacja jest podejrzana jak dla mnie.
Droga czytelniczko zanim zdecydujesz się na zakup tak zaawansowanego derma rollera zastanów się dobrze. Uwzględnij przede wszystkim:
- jakie masz doświadczenie w mikronakłuwaniu
- czy Twoja skóra jest przygotowana na używanie takich długości (np. im bardziej wrażliwa i delikatna skóra tym większa szansa, że zrobisz sobie krzywdę)
- czy masz odpowiednie fundusze, aby w razie niepowodzenia zabiegu leczyć skórę u kosmetologa czy dermatologa
PAMIĘTAJ! Wszystko co robisz z derma rollerem, bo robisz to na własną odpowiedzialność
Uwierzcie mi, że porywając się na długie igiełki najczęściej nic dobrego z tego nie wychodzi. A widzę to jakiego typu coraz częściej przychodzą do mnie wiadomości. Prosicie w nich o pomoc.
O ile mogę to pomogę. A jeśli nie, to odeślę Was do kogoś kto w moich oczach ma dużą wiedzę na temat rolowania.
poniedziałek, 1 grudnia 2014
Mam Facebooczka i profil na Google+ :)
Zapraszam na mój FANPAGE :) - https://www.facebook.com/blogmybeauty
Dzięki niemu będziecie szybciej dowiadywać się co dzieje się na moim blogu :)
Na mój profil GOOGLE+ dostaniecie się klikając w pierwszą zakładkę od góry w lewej kolumie :)
czwartek, 27 listopada 2014
Derma Roller - czy to ma sens... czy faktyczne skuteczny?
Hej dziewczyny!
Około miesiąc temu otrzymałam od jednej z Was komentarz, który wzbudził moją ciekawość.
Oto jego fragment:
"Chciałabym rozpocząć przygodę z rolowaniem q celu ujędrnienia skóry, mam Pytanie czy po 2 latach używania rollera uważasz że to ma sens, bo na wielu forach dziewczyny negatywnie sie wypowiadają o efektach."
W międzyczasie napisały do mnie jeszcze dwie dziewczyny pytając się o stopień mojego zadowolenia, bo opinie co do rolowania są podzielone. Prosiły także o weryfikację swoich kosmetyków pod rolkę oraz swojej praktyki z tym urządzeniem.
Bez wątpienia porównując wszystkie praktyki ze sobą należy zauważyć, że różniły one się niemal pod każdym względem. Oto następujące różnice w kosmetykach i Dermarollerach:
1. Kosmetyki samoróbki
Ci, którzy czytają mój mały blog wiedzą, że jestem na NIE jeśli chodzi o samorobione kosmetyki z półproduktów. Przekonałam się o ich "skuteczności" na własnej skórze. Zdecydowanie moja skóra ich nie akceptuje. Bardzo ją podrażniają i jak się okazuje z maili moich czytelniczek, że także mają to samo doświadczenie. Zauważyć należy przede wszystkim, że to nie są kosmetyki zalecane na naruszony naskórek w wyniku nakłuwania.
3. Kosmetyki pod Derma Roller z przeróżnymi związkami aktywnymi
a) naturalne olejki na bazie wyciągów roślinnych - takie kosmetyki z uwagi swoją kompozycję można stosować pod rolkę. Jednakże musicie być pewne, że jest to maksymalnie naturalny skład. Jeżeli stosujecie wyłącznie tego typu kosmetyki do mikronakłuwania, to niestety, ale zbyt szybko na efekt nie liczcie. Zapowiada się bowiem dłuuuggggaaaa droga. Ja i owszem używam takich olejków, ale tylko jako jeden z dodatków w nawilżaniu skóry między zabiegami. Pamętajcie, że pomimo bogactwa witamin znajdujących się w takich kosmetykach nie mamy informacji jakie są w nich ukryte stężenia witaminowe. Z uzyskanych mi informacji wiem, że do syntezy kolagenu muszą być dostardzone konkretne witaminy o wymiernych koncentracjach. mówimy tutaj o witaminie A, C oraz E.
Jeżeli Twój olejek ma takie witaminy to świetnie, ale czy wiesz jaka ich ilość znajduje się w danym kosmetyku?
b) kosmetyki z kolagenem - tutaj padła nazwa COLWAY - hmmm... niestety nie mogę się pod nim podpisać. U mnie nie zdziałał praktycznie nic pomimo wielu pozytywnych opinii innych użytkowików.
c) kosmetyki z marketowej półki (tzw. rybki z serum z Rossmanna) - dziewczyny, nic co nie jest dedykowane do użycia pod Dermaroller to tego nie dotykamy.
d) kosmetyki specjalistyczne - serum i koktaile - tutaj własciwie droga w praktyce z Derma Rollerem powinna się rozpocząć i jednocześnie zakończyć. Wszelkie ampułki do tego typu zabiegów mile widziane i które mają w zawartości jasno określone stężenia np koenzymów, kwasu hialuronowego i co najważniejsze retinolu (witamina A) i witamin C i E.
2. Różne długości igiełek
Zastanawia mnie dlaczego tak namiętnie drąży się temat w Derma Rollerach 0,5mm lub 0,75mm czy też 1,0mm. Wiem, że raz wypracowany efekt np 0,5mm (jak to było w moim przypadku) powinno się traktować profilaktycznie przy użyciu 0.3mm lub też rzadko, ale jednak 0,5mm.
Tym czasem widzę, że po użyciu 0,5mm sięgcie po 0,75mm bo pragniecie mieć jeszcze lepszy efekt.
3. Różne natężenie zabiegów przy takich samych długościach igiełek, np. 0,5mm 3x w tygodniu lub 0,5mm 1x w tygodniu
Doszukiwanie się przyczyn niepowodzenia użycia Derma Rollera nabrało u mnie w końcu szerszego rozmachu. Nie chcąc posiłkować się wyłącznie swoimi postrzeżeniami obowiązkowo zasięgnęłam opinii kilku osób, które specjalizują się w temacie rolowania każdego dnia od kilku ładnych lat. Oto co otrzymałam:
"Temat mikronakłuwania wymaga przede wszystkim zrozumienia i nie posiłkowania się alternatywnymi rozwiązaniami krojonymi na dużą skalę. Podstawowym błędem użytkowników Dermarollera jest to, iż jeśli mają oni kosmetyki / dermokosmetyki / kosmeceutyki dedykowane do nakłuwania, to używają ich oni tylko i wyłącznie tuż po zabiegu. Natomiast między zabiegami sięgając po niskostężeniowe produkty z różnorodnym składem. Nie należy liczyć wówczas na zamierzone efekty. Aby właściwie podejść do mikronałuwania należy przede wszystkim nasycić skórę retinolem oraz witaminami takimi jak C i E - jest to bowiem minimalna podstawa o jaką należy zadbać. Właściwe stężenia tych aktywatorów kolagenu i elastyny, które to dostarczane są skórze w codziennej profilaktyce oraz idące w parze z zabiegami przy użyciu Dermarollera będą dostarczały oczekiwanego efektu w odpowiednio szybkim czasie."
Podsumowując:
Podstawa związków aktywnych to retinol i witaminy C+E.
Praktyka stosowania powyższych kosmetyków: codziennie jak i pod Dermaroller
A więc moje podejrzenia dążące do odpowiedzi dlaczego jednym rolowanie pomaga a drugim nie były w miarę zbliżone. Jak same widzidzicie tutaj problem tkwił w tym, że inne kosmetyki były używane do zabiegów a jeszcze inne między zabiegami.
Ja dodam jeszcze od siebie, że u mnie codziennie jest jeszcze kwas hialuronowy :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






