czwartek, 2 sierpnia 2012

Sierpień - co w sierpniu?

Czas zaplanować miesiąc.
Wiem że na odchudzenie trochę za późno, ale myślę że warto trochę popracować nad sobą.
Czas zgubić troszkę obwodu w pasie, wykluczyć oponkę, zmieścić się w stare spodenki :D

Dziś zaplanowałam, żeby zrzucić trochę z oponki. Dlatego uskutecznię stosowne ćwiczenia i zobaczę postępy w zachowaniu systematyczności.

Typ ćwiczeń to skłony, które możecie zaobserwować na tym szybkim filmiku instruktażowym.

Ja, żeby bardziej wytężyć pracę mięśni zamierzam unieść rękę do góry i oprzeć swobodnie dłoń na szyi.

Uniosę tę rękę, której bok zamierzam naprężać.
Po 20 skłonów na jedno powtórzenie.
Na początek powtórzeń 3. Czyli 60 skłonów na jeden bok.
Powtórzenia będę wykonywać na przemian. Raz jeden i raz drugi bok.

Oczywiście miarę z siebie zdejmuję i sprawdzę ją po miesiącu ćwiczeń :)

Trzymajcie kciuki :)
----------------------------------------------------------------

Minął sierpień, wrzesień, październik i mamy początek listopada.
Oj się te palny sierpniowe przedłużyły u mnie;)
Ale nic nie dzieje się bez przyczyny bo po miesięcznym uskutecznianiu skłonów w bok chciałam zobaczyć, czy to co sobie dotychczas wypracowałam nie pójdzie w efekt jojo.
Przyznam się Wam szczerze, że tak mi się to wszystko spodobało, że skłony te jeszcze trochę urozmaiciłam i tak dzień dnia przed snem kilka minut weszło mi w krew jak mycie zębów.
Ćwiczenia faktycznie działają i powodują, że traci się w obwodzie.
Od sierpnia do listopada zgubiłam prawie 4kg i to bez wyciskania potów, bez konieczności biegania po siłowniach, wykupowania drogich karnetów.
Polecam każdemu kto ma siedzący tryb pracy i zdecydowanie mało czasu dla siebie.

Dodam, że warto zwrócić uwagę na swoją dietę. Nie chciałabym być gołosłowna w tym co wyżej piszę.
Mam niezbyt szybki metabolizm, dlatego staram się odżywiać w regularnych porach dnia, nie jadam kolacji. Moje posiłki są małe, ale dość częste. W zamian za to mogę pozwolić sobie na wszystko. Nie odmówię sobie od czasu do czasu pączka, bo wiem że nie odczuję przez to na wadze.
Odżywiajcie się Moi Drodzy z umiarem, róbcie skłony w bok a piękna talia bez oponek będzie Wam dana :)

piątek, 20 lipca 2012

Make Up - kobaltowy smoky eyes na moich oczach



Witajcie :)

Dziś drobna odskocznia od tego całego dermarolleringu. Postanowiłam uwiecznić i pokazać Wam nieco finezji artystycznej, która przelała się na moje oczy. Kolor jakiego użyłam to intensywny kobalt. Niestety moja karnacja już ma to do siebie, że wszystkie kolory wychodzą na niej ciemniejsze.
Ponieważ malowałam się w pośpiechu do pracy, to nie użyłam eyelinera. Widać moje niedociągnięcia ;)
Kusi mnie użycie sztucznych rzęs. Nigdy tego na sobie nie miałam. Teraz w modzie jest nawet zabieg przedłużania rzęs np 1:1 w wielu gabinetach kosmetycznych. Sądzę jednak, że najpierw powinnam popróbować ze sztucznymi. Przede wszystkim to nauczyć się z nimi obchodzić. Dlatego czeka mnie przerobienie masy filmików instruktażowych :) Oj będzie się działo :)))
Buziaki :)

środa, 18 lipca 2012

Derma Roller - moje kosmetyki pod dermaroller


Witajcie :)
Powoli rozszerzam całą tę tematykę związaną z zabiegami z użyciem Derma Rollera. Wczoraj zrobiłam w tym celu filmik, w którym to postarałam się szczegółowo przedstawić poszczególne kosmetyki niezbędne są do prawidłowego i pomyślnego przebiegu zabiegu. Nie powiem, że w dalszym ciągu będę się starać śledzić kwestię kosmetyków bezpiecznych pod rolkę.

Mam nadzieję, że filmik Wam się spodoba i zdobędzie uznanie:)
Buziaki :)


niedziela, 15 lipca 2012

Derma Roller - reakcja skóry


Witajcie :)

Dziś kontynuacja wątku z Derma Rollerem.
Pewnie jakaś część z Was zastanawia się jak podczas zabiegów jaki i pomiędzy będzie zachowywała się wasza skóra.
Otóż możecie liczyć się z tym, że na rolowanym miejscy będziecie miały gwarantowany rumień. Zatem nie unikniecie efektu posolaryjnego. Jest to zupełnie naturalna reakcja podczas zabiegu tego typu i nie należy się niczego bać. Dlatego dobrze robić go sobie przed snem, ponieważ jedyne co robimy po wykończeniu zabiegu to gasimy światło i idziemy spać :)
Przy użyciu 0,5mm na twarz nie ma możliwości, żeby wystąpiło krwawienie jak to widzimy na niektórych filmikach na You Tube. Bez sensu jest pokazywać aż taką rzeź :(
Naprawdę nie ma się czego bać, bo mamy tylko czerwoną buźkę.
Na drugi dzień ten rumień kompletnie znika. Rano nie mamy zupełnie nic. Jednak uczucie, że coś z tą skórą się działo pozostaje. Jest takie delikatne pieczenie i trochę swędzi. Jak dla mnie taki dyskomfort jest w sam raz. Dlaczego?
Nawet jak jestem z rana bardzo, bardzo zaspana to jest to dla mnie sygnał. Takie delikatne pieczenie będzie dla mnie alarmem, że muszę o tą skórę wyjątkowo zadbać. I na pewno nie będzie to peeling! :D
Przemywam przegotowaną i letnią wodą i nakładam ten sam produkt co tuż po zabiegu i filtr. Dopiero na drugi ze spokojem używam kremu.

O tym jakie to kosmetyki stosuję pod Derma Roller napiszę w kolejnym poście by nie robić zbytniego bałaganu.

Słuchacie - rumień pozabiegowy to pikuś. Najlepsze jest to co się dzieje pomiędzy zabiegami.
Skóra bowiem zaczyna nam odpowiadać na te wszystkie nasze działania z użyciem rolki. Mianowicie zaczyna się proces złuszczania naskórka. I tutaj też nie ma się czego bać bo nie będą nam schodzić płaty z czoła a będzie to takie drobniutkie usuwanie naskórka. Jak zatem dawać sobie z tym radę?
Można na dwa sposoby - peeling. Pamiętajmy jednak, aby nie był to ten gruboziarnisty by sobie skóry nie podrażnić za bardzo.
Ja do funkcji usuwania naskórka oddelegowałam szczoteczkę do twarzy oraz żel myjący. Mozna też odwołać się do takiej gąbeczki do twarzy dostępnej w drogeriach..

Tutaj zamieszczam zdjęcie szczoteczki :)
Posiłkuję się zdjęciem z internetu, ale na filmiku jaki przygotuję zobaczycie ją z całą pewnością :)










Teraz pytanie - kiedy sięgać po peeling, szczoteczkę czy też gąbeczkę?

Korzystając z Derma Rollera musimy sobie ułożyć taki harmonogram działań.
Nie możemy sięgać po to kolejnego dnia po rolowaniu, bo np stwierdziłyśmy, że skóra jest szorstka i makijaż będzie brzydko wyglądać. W ten sposób możemy sobie zaszkodzić i nie uzyskać efektu takiego jaki byśmy chciały.
Masaż usuwający naskórek zaplanujmy najwcześniej trzeciego dnia po rolowaniu, a potem i szóstego bo siódmego już się rolujemy.

Tak ja sobie to przetestowałam. Taka kombinacja sprawdza się idealnie. Nie mam dzięki temu  jakiś dziwnych i przykrych niespodzianek.

Ja swoje rolowanie przeprowadzam w piątek wieczorem. Ma to swoje duże plusy, bo na drugi dzień rano nie jestem zmuszona nakładać makijażu tylko skóra dalej mi się regeneruje. W tym czasie zawsze sobie dom posprzątam i zrobię ciekawy obiad. Wieczorem jeśli nie muszę to zostaję w domu a jeśli jest chęć to maluję się i wychodzę na nocne podboje :D

Moi Drodzy, kolejny post tak jak wspominałam będzie o kosmetykach pod rolkę. Postaram się złożyć w całość moją historię z nimi wszystkimi i jak się uda odzyskać to co do tych zabiegów stosowałam oraz pokazać Wam no i czego się w temacie dowiedziałam ciekawego.

Pozdrawiam :)

wtorek, 10 lipca 2012

You Tube - profil uważam za otwarty :)


Witajcie :)

Właśnie stworzyłam pierwszy film na You Tube. Może nie jest on taki jakiego się oczekuje od dziewcząt, które recenzjonują różnego rodzaju produkty, ale myślę, że jest w ten sposób indywidualny. Powód dla którego wybrałam tę formę a nie inną znajdziecie w komentarzu pod filmem.


Ściskam i zapraszam do obejrzenia:  http://www.youtube.com/watch?v=ELtrf43Lpjk&feature=youtu.be


poniedziałek, 9 lipca 2012

Derma Roller - moje efekty


Witam Wszystkich :)
Na przestrzeni ostatnich dni starałam się opisać w dużym streszczeniu moją długą drogę zanim zdecydowałam się na dobre zaprosić Derma Roller do swojego życia.

Na początku oczywiście starałam się zachować odpowiednią strukturę w stosunku do długości zabiegu.
Z całą pewnością nie były one długie. Nie starałam się też by były dokładne. Na stronie medikan.pl jest napisane, że należy wybudować sobie na to tolerancję skóry. Jednak nie doczytałam jak ma się to w stosunku do 0,5mm :) Fakt faktem słowo tolerancja oznacza dla mnie bez przesady, nie szaleć, powoli.
I bardzo dobrze, że tak podeszłam do tematu bo ostrożność popłaca a skóra nie przeżyła jakiegoś niewyobrażalnego szoku. Na jednym z forum ktoś napisał, że po Dermarollerze ma porysowany wygląd skóry, więc wolałam być ostrożna i nie robić szybko wszystkiego na siłę.

Doskonale pamiętam pierwsze ruchy rolką po twarzy. Niesamowite uczucie. Dokładnie czuło się jak igiełki przebijają naskórek czoła. Jeśli chodzi o twarz mam strefę T i podczas pierwszego rolowania to wrażenie można było porównać jakby do przekłuwania i uwalniania wszelkich zaskórników (nawet tych niewidocznych). Skóra jakby była poddana oczyszczaniu. Bardzo pozytywne odczucie mimo delikatnie odczuwalnego bólu podczas zabiegu.

Takie delikatne i niedokładne rolowanie wykonywałam jeszcze przez 3 kolejne zabiegi. Potem już można by powiedzieć, że przykładałam się do terapii. Były one już dłuższe i dokładniejsze. Po miesiącu widocznie poprawił się wygląd skóry. Przede wszystkim stał się zdrowy i promienny. Na jednym z policzków miałam nieduże pod względem wielkości, ale widoczne przebarwienie, które stopniowo zmieniało swoje zabarwienie na bledsze.
Po 6 następujących po sobie zabiegach zrobiłam sobie przerwę - tak jak zaleciła mi kosmetolog u której często sięgam po porady. Długość takiej przerwy powinna być adekwatna do czasu ilości zabiegów, czyli 6 tygodni. Po czym ponownie wznawia się procedurę zabiegową :)

Minęło już 9 miesięcy i jestem po trzeciej serii zabiegów. Efekty są bardzo zaskakujące. Mam 35 lat i sądzę, że efektywność takiej terapii będzie widoczna właśnie na skórze, która potrzebuje takiego zastrzyku w postaci Derma Rollera.
Doczytałam na blogach , że jakaś część dziewcząt, które uciekały się do mikro nakłuwania nie są zadowolone z efektu. Nic dziwnego jeśli mamy do czynienia z młodą skórą, która jeszcze nie wymaga tak dalece posuniętych metod.

Ja największy problem miałam z okolicą oczu, gdzie nie tylko zaczęły pojawiać się ostre zmarszczki (w tym kurze łapki), ale także dzięki całej masy nieprzespanych nocy dorobiłam się także cieni pod oczami.
Drugim defektem były bruzdy nosowo-wargowe.
Jednym słowem życie ostatnio dało mi wycisk co przełożyło się na złą kondycje skóry.

Poniżej zamieszczam kilka zdjęć, które ilustrują obszary mojej twarzy przed terapią jak i po. Nie byłabym sobą gdybym nie udokumentowała mojego wyczynu. W żadnym poście na blogu bowiem nie pisałam jak to musiałam się przełamać, aby dopuścić do siebie myśl, że można robić sobie mikro nakłuwanie. Nie żałuję że się zdecydowałam po długich wybojach bo zaskutkowało pozytywnie! :)

Sami zobaczcie :)



Miałam problem, żeby tak samo się uśmiechnąć na zdjęciu jak za pierwszym razem, ale tak czy inaczej zdecydowanie jest poprawa :)
Z lewej przed.
Z prawej po.





Tutaj kurze łapki.
Z lewej przed.
Z prawej po.






I zmarszczki oraz cienie tuż pod oczami.
Na dole przed
Na górze po
Nie wątpliwie ten obszar jest czasochłonny.




Napiszcie sami co o tym myślicie :)
Buzka :)


ps. Moi drodzy, we wszystkich zdjęciach jakie będę zamieszczać na blogu niestety nie będzie widoczna moja twarz w pełnej okazałości. Wynika to z tego iż świadomie nie zamierzam używać swojego wizerunku do wspierania ani propagowania żadnej z istniejących firm na rynku. Mój blog pełni funkcję trzeźwego punktu widzenia potencjalnego konsumenta

niedziela, 8 lipca 2012

Moda - nowy gorący nabytek - sandałki na obcasie :)


Witajcie! :)

Jak Wam się podoba mój dzisiejszy świeżutki nabytek? Jest na niezbyt wysokim obcasie. Zawsze wolałam szpileczki, ale to bardziej opcja na wyjście. Na co dzień taki obcasik spisze się w sam raz. Zaoszczędzi mi to nerwów na chodnikach, gdzie normalnie szpilka potrafiła nie raz utknąć między kostkami chodnikowymi :(
Myślę, że swoje zadanie spiszą wraz z sukienkami przed kolano oraz do leginsów z tuniką :)))
Buziaki :)